Pomocowy maraton a nie sprint

Solidarność i chęć pomocy, na rzecz ludności Ukrainy, są wśród Polaków ogromne i chwała nam za to! Nie ma się co krygować - robimy kawał świetnej roboty i warto o tym mówić głośno!

Jedni z nas organizują zbiorki finansowe, inni rzeczowe, jeszcze inni przyjmują do swoich domów osoby z Ukrainy. Nie brakuje również wsparcia duchowego i/lub modlitewnego, które zwłaszcza dla osób stojących twarzą w twarz ze śmiercią, okazuje się ratunkiem i wsparciem. Pewnie ostatnio częściej niż zwykle zadajemy sobie pytanie „co jeszcze możemy zrobić?” Odpowiedź wydaje się prosta ale niezbyt oczywista – nie zapominajmy o sobie…



Nie zapominajmy o sobie...


Jeżeli kiedykolwiek lecieliśmy samolotem to zapewne już wiemy, że w sytuacji zagrożenia najpierw mamy obowiązek zadbać o swoje własne bezpieczeństwo… Maseczkę tlenową zakładamy najpierw sobie… Pierwszy odruch - „ale jak to?!”. Okazuje się, jednak, że w tym „szaleństwie” jest metoda. Kiedy bowiem na chłodno zastanowimy się nad sensem zadbania najpierw o siebie, okazuje się, że ma to głęboki sens. Co więcej wydaje się być wręcz konieczne – jeśli stracimy, zdrowie i siły, nikomu nie pomożemy…

Wojna, która się rozpoczęła uruchomiła efekt domina… przed nami zatem pomocowy maraton a nie sprint. To, co aktualnie dzieje się to zaledwie rozgrzewka… to dopiero początek wyzwań, z którymi naszemu społeczeństwu przyjdzie się mierzyć.

Może pojawić się wątpliwość czy w obliczu ludzkich tragedii mamy prawo żyć swoim życiem, czy mamy prawo myśleć o sobie? Wydaje się, że to nie tylko prawo ale i konieczność. Zróbmy zatem w tym trudnym czasie coś dla siebie – może spacer, oglądnięcie dobrej komedii, czas spędzony z najbliższymi, może milion innych rzeczy, które przywrócą nam spokój i siły. A potem z nowymi siłami, wiarą i nadzieją róbmy swoje. Niech każdy z nas robi to, co potrafi najlepiej na rzecz wspólnego dobra!

Zwróćmy również uwagę na to, że jesteśmy różni i każdy z nas może potrzebować zupełnie czegoś innego będąc w tej samej sytuacji. Niech zatem każdy z nas również po swojemu oswaja to, co bolesne i trudne… Nie istnieje bowiem żaden uniwersalny i jedynie słuszny sposób…


Pokój i dobro!